Rylski czyta Zapiski myśliwego

| 25 Lip 2018  18:27 | Brak komentarzy

Zbiór tych opowiadań, publikowanych pierwotnie na łamach „Sowriemiennika” ukazał się w formie książkowej w roku 1852 (wówczas składał się z 22 opowiadań). Uchodził za swoisty most między prozą Gogola i Tołstoja, dowód przemiany prozy rosyjskiej, która porzucała romantyczny kostium na rzecz realistycznego.

Społeczny sens tego zbioru polegał na zbiorowym portrecie społeczności wiejskiej, a przede wszystkim chłopów, a także tzw. jednodworców, ludzi wyżej lokowanych w społecznej hierarchii niż chłopi, ale jeszcze nie ziemian, nowej inteligencji nieszlacheckiego pochodzenia, i wreszcie ziemian. Turgieniew odmalował niepoliczone bogactwo typów ludzkich, ich losów, zademonstrował okrucieństwo, głupotę i przemoc właścicieli i innych gnębicieli chłopów, wciąż traktowanych niczym niewolnicy (poddaństwo zostało zniesione dekretem carskim dopiero w roku 1961) nie po to jednak, aby budzić nastroje rewolucyjne, ale by dać wyraz swym liberalnym poglądom.

Wielu tu ludzi głęboko nieszczęśliwych, niesprawiedliwie skrzywdzonych, bezprzykładnie biednych, głodnych i gnębionych, odtrąconych, których życie zależy od jednego słowa czy kaprysu pana/pani. Ale równie wiele przykładów uczuć prawdziwych, silnych więzi, współczucia, oddania, przyjaźni, naturalnego wyczulenia na piękno. Niemało też dziwaków utwierdzonych w swym dziwactwie przez samotność, biedę albo trudny do rozwikłania upór, jak choćby do szaleństwa zakochany w swoim koniu niejaki Czertopchanow (z opowiadania „Czertopchanow i Niedopluskin”), który tę ognistą miłość przypłaca życiem. Turgieniew ukazuje więc rosyjską wieś niejednoznacznie, w całym skomplikowaniu jej rozwarstwienia i rozmaitości, odsłaniając wiele dramatów, ale i pięknych, budujących więzi.

Tytułowe myślistwo to raczej pretekst do peregrynacji narratora-zapalonego myśliwego, który zaglądając do sąsiadów, zajazdów, biednych i bogatych siedlisk, poznaje wielu ludzi, niż zaproszenie na polowanie (choć tych przecież na kartach zbioru Turgieniewa nie brakuje). Narrator to niejako socjolog albo reporter mimo woli, bystry obserwator opisujący napotkanych ludzi i ich historie.

Niebywałą rolę w tym zbiorze pełnią opisy przyrody, bujne, pełne ekspresji, niebanalne, w które zaangażowane bywają wszystkie zmysły. Turgieniew z równą biegłością oddaje zmienne kolory krajobrazu i wtedy jest niezrównanym pejzażystą, jak i zapachy, czy dźwięki, zwłaszcza wydawane przez ptactwo, ale także wiatr czy plusk rzeki, opisy pieśni i ich majsterskiego wykonania (wielkie wrażenie czyni zapis konkursu śpiewaczego w karczmie w Kołotowce – opowiadanie „Śpiewacy”), smaki potraw, zapachy pól i lasów. Ta niezwykła umiejętność nadaje opowiadaniom barwę, brzmienie i smak – w każdym bez mała opowiadaniu, poniekąd podsumowane w ostatnim tekście zbioru, „Las i step”, w którym pisarz oddaje należne piękno krajobrazu o każdej porze roku, od jesieni po wiosnę.

Ale tchnienie piękna przyrody ogrania całość tego zbioru. Dość tylko zacytować początkowy fragment opowiadania „Bieżyńska łąka”: „Był piękny lipcowy dzień, jeden z tych, jakie bywają tylko wtedy, gdy pogoda ustali się na dobre. Od najwcześniejszego ranka niebo jest jasne, zorza poranna nie płonie na podobieństwo pożaru, lecz rozlewa się łagodnym rumieńcem. Słońce nie jest ogniste ani rozżarzone jak w czasie upalnej posuchy, ani mętne i purpurowe jak przed burzą, lecz jasne i radośnie promieniste – spokojnie wynurza się zza wąskiej, długiej chmurki, jaśnieje rześkim blaskiem i pogrąża się we fioletowej mgle. Górny, wąski brzeg wydłużonego obłoczka pokrywa się lśniącymi wężykami; blask ich przypomina połysk litego srebra…” [tłum. Leonard Podhorski-Okołów]. A co? Powiało „Panem Tadeuszem”?
Dla ówczesnego reżimu opowiadania Turgieniewa nadmiernie jednak trąciły, jeśli nie rewolucją, to na pewno postulatem reform społecznych – pisarz nie ukrywał, że jest niewzruszonym wrogiem poddaństwa. Na wszelki wypadek car zesłał go do wiejskiej posiadłości.

Iwan Turgieniew, „Zapiski myśliwego”, PIW, Warszawa 1958, pod redakcją Pawła Hertza

Facebooktwittergoogle_plusmail

Komentarze

Pozostaw komentarz: