Debiutant Wojsław Brydak

| 22 Lis 2018  09:33 | Brak komentarzy

Brydak (rocznik 1942), obdarzony wieloma talentami, jak człowiek renesansu, dał się wcześniej poznać jako pianista, fotografik, dramaturg, reżyser, edytor, tłumacz, redaktor, publicysta i nauczyciel akademicki. Teraz debiutował jako powieściopisarz.

Na pierwszy rzut oka ten tom sprawia wrażenie wspomnień, choćby dlatego, że jego akcja toczy się w regionach związanych z etapami życia Wojsława Brydaka – jest tu obecna Rzeszowszczyzna, Kraków, Śląsk i przede wszystkim Trójmiasto. Pojawiają się członkowie najbliższej rodziny, przyjaciele i dalsi znajomi (pod prawdziwymi nazwiskami).

Autor jednak – z premedytacją – daje się ponieść iście kawaleryjskiej fantazji, a zatem podobieństwo do osób i miejsc bywa tylko częściowe, biada temu, kto w to uwierzy. Przestrzega zresztą przed tym sam autor i pisze na sam koniec: „Kto liczył na wiarygodne wspominki, pominął niefrasobliwość autora”. Przy okazji Brydak prostuje niektóre podawane przez narratora informacje, na przykład pełne swady opisy przedstawień Stanisława Hebanowskiego i Jerzego Golińskiego.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittermail

Krem a sprawa polska

| 19 Lis 2018  19:46 | Brak komentarzy

Komedię Macieja Wojtyszki „Fantazja polska” łatwo wykpić, jeśli potraktuje się ją dosłownie. To, co dla Wojtyszki było zabawą i grą z historią, uświadamiającą nieobeznanym, że wielkie decyzje mają często całkiem przyziemne przyczyny, może się wydać nadmierną swobodą autora.

Jak by nie patrzeć bowiem, ze sztuki wynika, że Polska wybiła się na niepodległość za sprawa przepisu na odmładzający krem, który przekazała swoje wnuczce, pani Paderewskiej jej babcia. Krem tak przypadł do gustu pani prezydentowej Wilson, że wymogła na Helenie Paderewskiej (Marzena Trybała) udostępnienie receptury, mimo że pani Helena przysięgała babci, że nigdy nikomu tej receptury nie zdradzi. Ale na szali była przyszłość ojczyzny i pani Paderewska uległa. W dramacie Wojtyszki tę kluczową scenę wspomaga papuga, która dogaduje (jak w „Kordianie” Słowackiego) i to papuga zmusza obie panie do porozumienia. Andrzej Strzelecki, który nadał dramatowi Wojtyszki swoje autorskie piętno i z pośrednictwa papugi (a szkoda) zrezygnował, ukazał chyba niezamierzenie to porozumienie kremowe w poważnej tonacji. Na szczęście zostawił na scenie żywe kury (w tym niejaką Konopnicką), ocalając groteskową oprawę tej opowieści o Polakach rozmarzonych wizją niepodległej Polski. Tak czy owak, Wojtyszko przekornie dowodzi, że przypadek rządzi światem.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittermail

Obrzydzanie cynaderką

| 23 Sie 2018  19:27 | Jeden komentarz

Trzech „nijakich i żadnych” wedle diagnozy V., czyli twórcy Kabaretu Starszych Panów, Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski oraz Wiesław Gołas

Czytam, co Varga pisze w „GW” w związku z nowym serialem „Rojst”, ale nie reaguję na jego opinie o serialu, którego nie widziałem, tylko na niedorzeczną diagnozę czasów PRL, w których – jak się zdaje żył – ale chyba bez przekonania.

Oto co pisze rozsierdzony V.:

Peerel nie był ładny ani nie był brzydki, ludzie w nim żyjący ani niepospolitą urodą, ani nadzwyczajnym paskudztwem się nie objawiali – wszyscy byli żadni i nijacy. W Peerelu jedynym kolorem były wszystkie odcienie szarości, a jedyną trwałą strukturą rozliczne konsystencje błota. Jeśli coś było z metalu – było zardzewiałe, jeśli z drewna – spróchniałe, jeśli pomalowane – odrapane, jeśli z kamienia – to popękanego. Nadrzędną wartością nie była straszliwa milicyjna opresja, ale bylejakość i beznadzieja. Wciąż mi się zdaje, że prawdziwe barwy tamtych lat jeszcze bardziej były wyblakłe niż te na zdjęciach robionych filmami ORWO”.

Otóż wedle znanego podziału prawdy księdza Tischnera na prawdę, tyż prawdę i gówno-prawdę Varga zdecydowanie stawia na „gówno prawdę”. Cóż to za paradne diagnozy?

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittermail

Kulturalnie z Rosją

| 7 Sie 2018  18:01 | Brak komentarzy

Jeśli ktoś chce zorientować się, co nowego i ciekawego dzieje się w kulturze u naszego wielkiego sąsiada, może sięgnąć po książkę Grzegorza Wiśniewskiego „Muzyka, teatr, książka w Rosji”.

Autor bowiem od lat interesuje się życiem kulturalnym i artystycznym Rosji, związkami polsko-rosyjskimi w kulturze, wzajemnym oddziaływaniem artystów obu krajów. Owocem tych pasji krytycznych są jego szkice. Książka, o której mowa jest właśnie zbiorem bez mała ćwierci setki takich szkiców, penetrujących najrozmaitsze obszary kultury i sztuki.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittermail

Rylski czyta Zapiski myśliwego

| 25 Lip 2018  18:27 | Brak komentarzy

Zbiór tych opowiadań, publikowanych pierwotnie na łamach „Sowriemiennika” ukazał się w formie książkowej w roku 1852 (wówczas składał się z 22 opowiadań). Uchodził za swoisty most między prozą Gogola i Tołstoja, dowód przemiany prozy rosyjskiej, która porzucała romantyczny kostium na rzecz realistycznego.

Społeczny sens tego zbioru polegał na zbiorowym portrecie społeczności wiejskiej, a przede wszystkim chłopów, a także tzw. jednodworców, ludzi wyżej lokowanych w społecznej hierarchii niż chłopi, ale jeszcze nie ziemian, nowej inteligencji nieszlacheckiego pochodzenia, i wreszcie ziemian. Turgieniew odmalował niepoliczone bogactwo typów ludzkich, ich losów, zademonstrował okrucieństwo, głupotę i przemoc właścicieli i innych gnębicieli chłopów, wciąż traktowanych niczym niewolnicy (poddaństwo zostało zniesione dekretem carskim dopiero w roku 1961) nie po to jednak, aby budzić nastroje rewolucyjne, ale by dać wyraz swym liberalnym poglądom.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittermail

Szczupaczyńska na tropie (na lato)

| 7 Lip 2018  09:41 | Brak komentarzy

Po dwóch świetnie przyjętych kryminałach retro, czyli „Tajemnicy Domu Henclów i „Rozdartej” zasłonie” coraz sławniejsza Maryla Szymiczkowa proponuje lekturę „Seansu w Domu Egipskim”. Kim jest Maryla Szymiczkowa? To autorka fikcyjna, która stworzyli Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński.

Obdarowali ją taką oto biografią: „wdowa po prenumeratorze „Przekroju” w twardej oprawie, królowa pischingera, niegdysiejsza gwiazda Piwnicy pod Baranami i korektorka w „Tygodniku Powszechnym”. Dziś co niedzielę, po sumie w Mariackim, można ją spotkać na kawie u Noworola, a do niedawna wieczorami w Nowej Prowincji”.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittermail

Pakujemy manatki…

| 27 Cze 2018  15:48 | Brak komentarzy

Levin nie schodzi z afisza polskiego teatru. Najnowszą premierę – „Wyjeżdżamy” dał Krzysztof Warlikowski w Nowym Teatrze.

Spektakl oparty jest na sztuce „Pakujemy manatki” (1983) Hanocha Levina, nazwanej przez autora w podtytule „komedią na osiem pogrzebów” i to o niej, a nie o przedstawieniu te kilka uwag.

To mroczna opowieść o daremnej ucieczce. Większość bohaterów, zarysowanych kilkoma zaledwie kreskami, usiłuje uciec od swego losu. Najprostszym wyjściem wydaje się wyjazd. Gdziekolwiek. Do Ameryki, do Szwajcarii, do Londynu, a choćby nad jezioro, aby dalej stąd, choć tam też nie oczekuje ich nic atrakcyjnego. Co więcej, doskonale z tego zdają sobie sprawę. Powiada Nina do swego wybranka: „Nie uganiam się za szczęściem jak wszyscy! O co tyle hałasu? Powiedz mi, dokąd tak wszyscy biegną? Nie sądzisz, że to bez sensu?”. Bella, żegnając się z Ekananem przed wyjazdem do Londynu, dobrze wie, że ucieka tylko pozornie: „Nie żebym miała jakieś złudzenia z tym Londynem. Londyn wcale na mnie nie czeka. Tam też będę samotna”.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittermail

Schaeffer: teatropisania odsłona druga

| 5 Cze 2018  07:18 | Brak komentarzy

fot.Tytus Zmijewski/Forum

Ukazał się właśnie drugi tom „Utworów scenicznych” Bogusława Schaeffera, którego lwią część stanowią dramaty nigdy wcześniej niepublikowane, a nawet jeszcze niewystawiane.

Kiedy trzy lata temu pisałem krótką przedmowę do pierwszego tomu „Utworów scenicznych” Bogusława Schaeffera, akcentowałem teatralne przeznaczenie tych utworów, uwodzicielsko często nazywanych przez samego autora scenariuszami.

Mogłem wówczas napisać, że do rąk polskiego czytelnika utwory te trafiają (w skromnym wyborze) po raz pierwszy nakładem polskiego wydawcy (nie licząc wcześniejszego austriackiego wydania zbioru jego wybranych dramatów, 1994, które ten tom powtarzał). Pierwszym polskim wydawcą była wówczas Fundacja Aurea Porta tak jak i drugiego tomu „Utworów scenicznych”. Inicjatorem tej edycji był Marek Frąckowiak, niestrudzony rzecznik i popularyzator twórczości Bogusława Schaeffera, założyciel Fundacji.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittermail

Hanin, legenda PRL

| 24 maja 2018  07:40 | Brak komentarzy


Należała do ulubienic publiczności i recenzentów. Podziwiana, chwalona, zwłaszcza za role plebejskie. Pracowita i tak wymagająca, że niektórzy reżyserzy bali się ją obsadzać.

„Była ciężka w pracy – wyjawiał reżyser radiowy Andrzej Zakrzewski – wymagała dużo od reżysera. Do pracy podchodziła szalenie analitycznie”. Tę i wiele innych opinii, ocen i wspomnień znaleźć można w książce Magdaleny Raszewskiej „Ryszarda Hanin. Historia nieoczywista” (2016). Autorka nie napisała klasycznej biografii czy monografii Ryszardy Hanin (1919-1994). Jej książka to raczej zbiór faktów, inkrustowany licznymi cytatami z niemal niewidocznym komentarzem autorki. Tak jakby Raszewska obawiała się stawiać kropkę nad „i” , bo życiorys jej bohaterki zawiera wiele niepewnych danych, trudnych do zinterpretowania faktów. Rojno w nim od pytań, poczynając od nazwiska, daty urodzenia i wielu innych wydarzeń nie do końca wytłumaczalnych. Nie wyjaśniły tych wątpliwości dwie pękate szafy z dokumentacją życia, przekazane przez artystkę warszawskiej PWST (dziś: Akademii Teatralnej), z którą cale lata Ryszarda Hanin była związana. Oprócz bowiem pracy aktorskiej jej pasją była pedagogika. Oddawała swoim podopiecznym talent i serce.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittermail

Przede wszystkim trwać

| 15 maja 2018  22:15 | Brak komentarzy

Gdzie my nie gramy? – pytała retorycznie Gołda Tencer, dyrektorka Teatru Żydowskiego i szefowa Fundacji Shalom po premierze komedii muzycznej „Chumesz Lider” Icyka Mangera w Synagodze Nożyków.

Reżyserował rumuński artysta Andrei Munteanu, grano w języku jidisz, z polskimi napisami. Pytanie było całkiem na miejscu. Przede wszystkim dlatego, że po raz pierwszy w dziejach zdarzyło się, że w synagodze zagrano sztukę, w dodatku – komedię, mocno okraszoną muzyką. Owszem u Nożyków dawano co roku koncerty kantorów z okazji festiwalu „Warszawa Singera”, ale nigdy komedii.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittermail