Wciąż tajemniczy Trump

| 9 Mar 2018  09:38 | Brak komentarzy

Ktoś nie mógł czy zachorował, nie wiem, dość na tym, że zapytano mnie, czy mogę poprowadzić spotkanie z profesorem Longinem Pastusiakiem pod chwytliwym tytułem „Tajemniczy Trump”. Zgodziłem się natychmiast, bo profesora Pastusiaka cenię od dawna, a nigdy nie miałem okazji poznać osobiście, więc tym bardziej skorzystałem ze sposobności.

Nie tylko ja skorzystałem, bo wraz ze mną kilkudziesięciu kolegów, głównie z Zespołu Starszych Dziennikarzy przy Oddziale Warszawskim SDRP, który był organizatorem tego (i wielu innych wcześniej) spotkania.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Życie w ukryciu

| 6 Mar 2018  20:27 | Brak komentarzy


Na pierwszy rzut oka „Casa Valentina” Harveya Fersteina, wystawiana właśnie w „Och-Teatrze” Krystyny Jandy to komedia przebieranek. Publiczność ubóstwia takie komedyjki i szczerze śmieje się, oglądając swoich ulubieńców w damskich fatałaszkach.

Widzowie bawią się, oglądając aktorów stawiających niezbyt pewnie kroki na wysokich obcasach, śledząc z nie lada rozbawieniem wszelkie dysonanse, niedopasowania stroju i zachowania dekonspirujące mężczyznę pod kobiecą przykrywką. Albo przeciwnie, podziwia umiejętność aktorskiej metamorfozy, kiedy aktor w damskim przyodziewku rozkwita jako kobieta.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Arcydzieło: „Wujaszek Wania” Wyrypajewa

| 21 Lut 2018  10:39 | Brak komentarzy

Iwan Wyrypajew podczas próby „Wujaszka Wani”, fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Jeden z głośnych reżyserów (nie pamiętam już kto) zaklinał się, że nie chce takiego teatru, w którym w kółko grają „Wiśniowy sad” albo „Wujaszka Wanię” Czechowa, że pora z tym zerwać, jeśli nie chce się umierać w teatrze z nudów

Premiera „Wujaszka Wani” w reżyserii Iwana Wyrypajewa w Teatrze Polskim im. Arnolda Szyfmana stanowi najlepszą odpowiedź na takie farmazony. „U Czechowa zawsze to samo – jak pisałem po poprzedniej premierze „Wujaszka” w tym samym teatrze (2009) i powtarzam bez zmian – i zawsze to, co najważniejsze: pogoń za szczęściem, choćby marzenie o pogoni, i nieuchronna katastrofa. Taki jest „Wujaszek Wania”, którego wszyscy bohaterowie ponoszą klęskę”.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Rewolucja to my

| 14 Sty 2018  11:34 | Brak komentarzy

Na sam koniec spektaklu-dyplomu w Akademii Teatralnej wykonawcy przechodzą przez opustoszałą wannę Marata, a każdy z nich powiada „To ja jestem rewolucja”.

Nie wykrzykują tych słów płomiennie, ale jednak solennie, z przekonaniem, dzięki czemu słowa te nabierają wagi. Takie przesłanie budzi nadzieję, ale i namysł – każdy z nas niesie zaród rewolucji, każdy z nas niesie tęsknotę za wolnością, równością, braterstwem. Czyżby ojcowie założyciele rewolucji się nie mylili? Czy na urzeczywistnieniu tych właśnie wartości ludziom zależy najbardziej?

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Mefisto – Próba Czytana

| 27 Gru 2017  18:34 | Brak komentarzy


Powieść Klausa Manna „Mefisto” to dzisiaj niebezpieczna lektura. Za bardzo się kojarzy, zbyt natarczywie podsuwa porównania zwijającej się Republiki Weimarskiej i pierwszych lat nieśmiertelnej III Rzeszy z tym wszystkim, co dzieje się w dzisiaj w Polsce.

Przegląd ówczesnych charakterystycznych postaw, jakiego dokonuje przed czytelnikami Mann, na czele z centralną postacią powieści, wybitnym aktorem i mniej wybitnym człowiekiem, Hendrikiem Höfgenem, przypomina jako żywo przegląd postaw współczesnych bohaterów sceny politycznej i publicznej, w tym elity artystycznej. Ówczesne metamorfozy polityczne, łatwość przechodzenia z obozu do obozu, raptowne przebudzenia ideologiczne i zwroty w wyborach politycznych wydają się opisem dziś obserwowanych przewartościowań. Historia niebezpiecznie się powtarza, może nie wszystko tak dokładnie wygląda, jak wtedy (na szczęście), ale jednak zadziwiająco podobnie się toczy i trudno nie poczuć zimnego dreszczu na plecach.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Mono-Szekspir

| 15 Gru 2017  20:34 | Brak komentarzy

Spotkanie w Toruniu, od lewej: Szymon Spichalski, Piotr Kondrat, Wiesław Geras i Tomasz Miłkowski – fot. Kasia Geras

I znowu mamy pokój w naszej Anglii.
Miecze do pochew, zbroje do lamusa.
Rycerze miast na polach bitew
po damskich garderobach hasają.
Lecz że natura łask mi poskąpiła,
postanowiłem zostać [to następował jadowity śmiech] łajdakiem!

Tak rozpocząłem spotkanie o współczesnych monodramach szekspirowskich podczas festiwalu w Toruniu, cytując z pamięci (zawodnej!, więc cytat nie jest dokładny, ale oddaje ducha przekładu) fragment monologu otwierającego szekspirowskiego „Ryszarda III” w opracowaniu Jacka Woszczerowicza. Ku zaskoczeniu zgromadzonych schowałem się za występem muru, a potem wychynąłem i ruszyłem z monologiem…

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Oriana

| 4 Gru 2017  10:27 | Brak komentarzy


Scena jest prawie pusta. Z lewej strony, blisko publiczności stoi stolik i krzesło. Na stoliku porcelanowa, filigranowa filiżanka z niedopitą kawą. Po bokach na całą wysokość horyzontu zwisają dwa kawałki białego płótna, które będą ekranem – między nimi czarna czeluść. To z tej czeluści nadchodzi Ona. Bez pośpiechu. Przychodzi z drugiej strony lustra – to przecież chwila, w której umarła.

Kim była ta przykuwająca uwagę dziennikarka i pisarka? Jej publikowane w renomowanych gazetach rozmowy elektryzowały cały świat. Jakiś wewnętrzny imperatyw sprawiał, że musiała stawać oko w oko z najstraszliwszymi tragediami: rewolucją węgierską, wojną w Wietnamie, reakcja ajatollahów. Rozmawiała z tymi, którzy decydowali o losach milionów. Z mędrcami i zbrodniarzami. Z ludźmi władzy i upadłymi politykami. Światową sławę zyskała, kiedy udzielił jej wywiadu generał Wietkongu Vō Nguyen. Do grona jej rozmówców należeli: Golda Meir, Jasir Arafat, Hajle Sellasje, Chomeini i Lech Wałęsa. Spotkanie z Aleksandrosem Panagulisem, przywódcą ruchu oporu przeciw reżimowi greckich czarnych pułkowników, przemieniło się w miłosny związek. Nie trwał długo – Alekos zginął w tajemniczych okolicznościach już po upadku czarnych pułkowników.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Siedem nieb…

| 21 Lis 2017  21:10 | Brak komentarzy


Miejsce na ten spektakl zostało starannie wybrane, choć na pierwszy rzut oka zaskakuje: Jerzy Łazewski pokazał swój monodram „Siedem nieb patriarchy Henocha” w warszawskim Muzeum Ikon.

Muzeum istnieje zaledwie od ośmiu lat. Mieści się na Starej Ochocie przy ulicy Lelechowskiej w dawnym budynku osiedlowej kotłowni, a zarysy architektoniczne starego przeznaczenia celowo nie zostały ukryte. Dzięki temu we wnętrzu, które Muzeum dzieli z kaplicą poświęconą męczennikowi Auschwitz, archimandrycie Grzegorzowi Paradze, zachowany został postindustrialny charakter połączony z rosnącymi zbiorami i kolorystyką czerwieni i błękitu, charakterystyczną dla znajdujących się tu malowideł. Wiele ich rodzajów, bo spotkać można zarówno kopie dzieł samego Jerzego Nowosielskiego, jak i nowo pisane ikone, ikonostas stale jest w budowie, a także prace malowane na otoczakach, wszystko to skrzętnie gromadzone i rozwijane pod opiekuńczą ręką Michała Boguckiego, twórcy i dyrektora muzeum, artysty i niestrudzonego organizatora. Przez kilka lat przy muzeum działała Akademia Ikony, krzewiąc sztukę ich tworzenia i smakowania. Naturalnym zapleczem Muzeum i Kaplicy jest wspólnota wiernych głównie pochodzenia gruzińskiego, ten gruziński koloryt przenika twórczość i działania samego Boguckiego.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Finisaż

| 7 Lis 2017  14:50 | Brak komentarzy


Tak nazwali pokaz ostatnich spektakli zespołu Teatru Bydgoskiego jego twórcy i liderzy, Paweł Wodziński i Bartek Frąckowiak. Dzięki otwartym ramionom TR Warszawa, zespół, który już nie istnieje, a przynajmniej ta jego część, która odeszła z Teatru Polskiego w Bydgoszczy razem z byłymi już szefami, mógł raz jeszcze zaistnieć publicznie. Przekazać swoje przesłanie (?), znak tożsamości (?), propozycję uprawiania teatru (?). Jak by tego nie nazwać, to dość niezwykłe zdarzenie, takie istnienie „teatru po teatrze”, jakby „życie po życiu”.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Lech Ordon od aktorskich Perełek

| 23 Paź 2017  09:31 | Brak komentarzy

W podwarszawskich Załuskach zmarł 21 października LECH ORDON (ur. 24 listopada 1928 w Poznaniu). Tak naprawdę sam nie wiedział, kiedy się urodził, bo podczas wojny ojciec zmienił mu datę urodzenia, aby w ten sposób uchronić syna przed niemieckim nakazem pracy. Nakazu nie uniknął, młody Lech pracował przy produkcji niemieckich myśliwców, ale zamieszanie z datą urodzin pozostało. Prawdopodobnie więc dożył 90. roku życia.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail
Strona 2 z 41234