Szczupaczyńska na tropie (na lato)

| 7 Lip 2018  09:41 | Brak komentarzy

Po dwóch świetnie przyjętych kryminałach retro, czyli „Tajemnicy Domu Henclów i „Rozdartej” zasłonie” coraz sławniejsza Maryla Szymiczkowa proponuje lekturę „Seansu w Domu Egipskim”. Kim jest Maryla Szymiczkowa? To autorka fikcyjna, która stworzyli Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński.

Obdarowali ją taką oto biografią: „wdowa po prenumeratorze „Przekroju” w twardej oprawie, królowa pischingera, niegdysiejsza gwiazda Piwnicy pod Baranami i korektorka w „Tygodniku Powszechnym”. Dziś co niedzielę, po sumie w Mariackim, można ją spotkać na kawie u Noworola, a do niedawna wieczorami w Nowej Prowincji”.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Pakujemy manatki…

| 27 Cze 2018  15:48 | Brak komentarzy

Levin nie schodzi z afisza polskiego teatru. Najnowszą premierę – „Wyjeżdżamy” dał Krzysztof Warlikowski w Nowym Teatrze.

Spektakl oparty jest na sztuce „Pakujemy manatki” (1983) Hanocha Levina, nazwanej przez autora w podtytule „komedią na osiem pogrzebów” i to o niej, a nie o przedstawieniu te kilka uwag.

To mroczna opowieść o daremnej ucieczce. Większość bohaterów, zarysowanych kilkoma zaledwie kreskami, usiłuje uciec od swego losu. Najprostszym wyjściem wydaje się wyjazd. Gdziekolwiek. Do Ameryki, do Szwajcarii, do Londynu, a choćby nad jezioro, aby dalej stąd, choć tam też nie oczekuje ich nic atrakcyjnego. Co więcej, doskonale z tego zdają sobie sprawę. Powiada Nina do swego wybranka: „Nie uganiam się za szczęściem jak wszyscy! O co tyle hałasu? Powiedz mi, dokąd tak wszyscy biegną? Nie sądzisz, że to bez sensu?”. Bella, żegnając się z Ekananem przed wyjazdem do Londynu, dobrze wie, że ucieka tylko pozornie: „Nie żebym miała jakieś złudzenia z tym Londynem. Londyn wcale na mnie nie czeka. Tam też będę samotna”.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Schaeffer: teatropisania odsłona druga

| 5 Cze 2018  07:18 | Brak komentarzy

fot.Tytus Zmijewski/Forum

Ukazał się właśnie drugi tom „Utworów scenicznych” Bogusława Schaeffera, którego lwią część stanowią dramaty nigdy wcześniej niepublikowane, a nawet jeszcze niewystawiane.

Kiedy trzy lata temu pisałem krótką przedmowę do pierwszego tomu „Utworów scenicznych” Bogusława Schaeffera, akcentowałem teatralne przeznaczenie tych utworów, uwodzicielsko często nazywanych przez samego autora scenariuszami.

Mogłem wówczas napisać, że do rąk polskiego czytelnika utwory te trafiają (w skromnym wyborze) po raz pierwszy nakładem polskiego wydawcy (nie licząc wcześniejszego austriackiego wydania zbioru jego wybranych dramatów, 1994, które ten tom powtarzał). Pierwszym polskim wydawcą była wówczas Fundacja Aurea Porta tak jak i drugiego tomu „Utworów scenicznych”. Inicjatorem tej edycji był Marek Frąckowiak, niestrudzony rzecznik i popularyzator twórczości Bogusława Schaeffera, założyciel Fundacji.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Hanin, legenda PRL

| 24 maja 2018  07:40 | Brak komentarzy


Należała do ulubienic publiczności i recenzentów. Podziwiana, chwalona, zwłaszcza za role plebejskie. Pracowita i tak wymagająca, że niektórzy reżyserzy bali się ją obsadzać.

„Była ciężka w pracy – wyjawiał reżyser radiowy Andrzej Zakrzewski – wymagała dużo od reżysera. Do pracy podchodziła szalenie analitycznie”. Tę i wiele innych opinii, ocen i wspomnień znaleźć można w książce Magdaleny Raszewskiej „Ryszarda Hanin. Historia nieoczywista” (2016). Autorka nie napisała klasycznej biografii czy monografii Ryszardy Hanin (1919-1994). Jej książka to raczej zbiór faktów, inkrustowany licznymi cytatami z niemal niewidocznym komentarzem autorki. Tak jakby Raszewska obawiała się stawiać kropkę nad „i” , bo życiorys jej bohaterki zawiera wiele niepewnych danych, trudnych do zinterpretowania faktów. Rojno w nim od pytań, poczynając od nazwiska, daty urodzenia i wielu innych wydarzeń nie do końca wytłumaczalnych. Nie wyjaśniły tych wątpliwości dwie pękate szafy z dokumentacją życia, przekazane przez artystkę warszawskiej PWST (dziś: Akademii Teatralnej), z którą cale lata Ryszarda Hanin była związana. Oprócz bowiem pracy aktorskiej jej pasją była pedagogika. Oddawała swoim podopiecznym talent i serce.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Przede wszystkim trwać

| 15 maja 2018  22:15 | Brak komentarzy

Gdzie my nie gramy? – pytała retorycznie Gołda Tencer, dyrektorka Teatru Żydowskiego i szefowa Fundacji Shalom po premierze komedii muzycznej „Chumesz Lider” Icyka Mangera w Synagodze Nożyków.

Reżyserował rumuński artysta Andrei Munteanu, grano w języku jidisz, z polskimi napisami. Pytanie było całkiem na miejscu. Przede wszystkim dlatego, że po raz pierwszy w dziejach zdarzyło się, że w synagodze zagrano sztukę, w dodatku – komedię, mocno okraszoną muzyką. Owszem u Nożyków dawano co roku koncerty kantorów z okazji festiwalu „Warszawa Singera”, ale nigdy komedii.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Łapicki, skryty skandalista?

| 16 Kwi 2018  12:09 | Brak komentarzy

Wręczam Andrzejowi Łapicki Mistrzowski Laur Teatru Telewizji, Fabryka Trzciny, 24 października 2003, fot. Studio 69/ Alina Gajdanowicz

Właśnie ukazały się wspomnienia Andrzeja Łapickiego, „Jutro będzie ZEMSTA”. Nie taka to powinna być książka, marudzą środowiskowi czytelnicy. Szarmancki Andrzej Łapicki, zamiast rozdawać miłe komplementy, tego i owego zbeszta, czasem dotkliwie. A przecież mogło być elegancko i z perfumami. Po co komu taka zemsta zza grobu?

 

Dąsa się Majcherek (Janusz), dąsa Kyzioł na Łapickiego, że krzywdę sobie uczynił pisząc dzienniki, i na jego córę Zuzę, że je ogłosiła. Majcherek się poczuł w dyskomforcie, a Kyzioł nudziła, bo Łapicki nie Gombrowicz i takie różne banały wypisuje. Zaglądam i zaglądam, po kawałku i nic zdrożnego nie widzę. Ot, prawdziwy aktor, gasnący gwiazdor, który przede wszystkim siebie ma na widoku. Urazowy, pełen lęku, zawsze pół kroku od depresji. Czyli norma. A że niezbyt miło o wszystkich, no, mój Boże. Łatwo mi tak pisać, bo o mnie jednak pisze pan Andrzej (za mało!), ale bez żółci, a nawet z nutą sympatii. Ale co ma powiedzieć Jan Englert, kiedy czyta w notce przed premierą „Ślubów panieńskich” w Polskim (15 grudnia 1984): „Szczepkowska idzie na kreację. Najsłabszy Englert, co było do przewidzenia, ale… pomimo to są „Śluby”.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Męczennica wyznaje

| 22 Mar 2018  08:46 | Brak komentarzy

Matka Makryna Irana Jun fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska

Tomasz Miłkowski pisze po premierze monodramu Ireny Jun MATKA MAKRYNA w Teatrze Studio:

To była jedna z najsłynniejszych mistyfikacji. Matka Makryna Mieczysławska (właściwie Irena Wińczowa, 1784-1869), domniemana ksieni klasztoru bazylianek w Mińsku, okazała się oszustką, która wprowadziła w błąd całe roje polskich patriotów i prominentnych dostojników Kościoła katolickiego z papieżem włącznie, złaknionych nowej legendy. Kiedy na horyzoncie pojawiła się kandydatka na świętą męczennicę, dręczona przez siepaczy moskiewskich, w dodatku spod znaku prawosławnej cerkwi, którzy usiłowali zmusić ją do odstąpienia od unickiej wiary, lgnęli od niej jak muchy. I to nie byle kto: sam Juliusz Słowacki, Cyprian Norwid, a przede wszystkim księża Zmartwychwstańcy.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Wciąż tajemniczy Trump

| 9 Mar 2018  09:38 | Brak komentarzy

Ktoś nie mógł czy zachorował, nie wiem, dość na tym, że zapytano mnie, czy mogę poprowadzić spotkanie z profesorem Longinem Pastusiakiem pod chwytliwym tytułem „Tajemniczy Trump”. Zgodziłem się natychmiast, bo profesora Pastusiaka cenię od dawna, a nigdy nie miałem okazji poznać osobiście, więc tym bardziej skorzystałem ze sposobności.

Nie tylko ja skorzystałem, bo wraz ze mną kilkudziesięciu kolegów, głównie z Zespołu Starszych Dziennikarzy przy Oddziale Warszawskim SDRP, który był organizatorem tego (i wielu innych wcześniej) spotkania.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Życie w ukryciu

| 6 Mar 2018  20:27 | Brak komentarzy


Na pierwszy rzut oka „Casa Valentina” Harveya Fersteina, wystawiana właśnie w „Och-Teatrze” Krystyny Jandy to komedia przebieranek. Publiczność ubóstwia takie komedyjki i szczerze śmieje się, oglądając swoich ulubieńców w damskich fatałaszkach.

Widzowie bawią się, oglądając aktorów stawiających niezbyt pewnie kroki na wysokich obcasach, śledząc z nie lada rozbawieniem wszelkie dysonanse, niedopasowania stroju i zachowania dekonspirujące mężczyznę pod kobiecą przykrywką. Albo przeciwnie, podziwia umiejętność aktorskiej metamorfozy, kiedy aktor w damskim przyodziewku rozkwita jako kobieta.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail

Arcydzieło: „Wujaszek Wania” Wyrypajewa

| 21 Lut 2018  10:39 | Brak komentarzy

Iwan Wyrypajew podczas próby „Wujaszka Wani”, fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Jeden z głośnych reżyserów (nie pamiętam już kto) zaklinał się, że nie chce takiego teatru, w którym w kółko grają „Wiśniowy sad” albo „Wujaszka Wanię” Czechowa, że pora z tym zerwać, jeśli nie chce się umierać w teatrze z nudów

Premiera „Wujaszka Wani” w reżyserii Iwana Wyrypajewa w Teatrze Polskim im. Arnolda Szyfmana stanowi najlepszą odpowiedź na takie farmazony. „U Czechowa zawsze to samo – jak pisałem po poprzedniej premierze „Wujaszka” w tym samym teatrze (2009) i powtarzam bez zmian – i zawsze to, co najważniejsze: pogoń za szczęściem, choćby marzenie o pogoni, i nieuchronna katastrofa. Taki jest „Wujaszek Wania”, którego wszyscy bohaterowie ponoszą klęskę”.

> Czytaj dalej >>>

Facebooktwittergoogle_plusmail
Wyświetl więcej »

About

This is an area on your website where you can add text. This will serve as an informative location on your website, where you can talk about your site.

Subscribe to our feed

Search

Admin

Strona 1 z 3123